Urząd Miasta Krakowa stanowczo zaprzecza zarzutom radnego Łukasza Gibały dotyczącym rzekomego pogarszania się sytuacji finansowej w miejskiej oświacie. W oficjalnym stanowisku podpisanym przez Magdalenę Mazur, dyrektor Wydziału Edukacji i Projektów Edukacyjnych, wyjaśniono, że pismo skierowane do dyrektorów szkół i placówek to rutynowa korespondencja, a nie dowód na szukanie oszczędności kosztem placówek.
O co chodzi w piśmie?
Jak czytamy w komunikacie, dokument przypomina dyrektorom o obowiązkach wynikających z ustawy o finansach publicznych, w tym o konieczności racjonalnego planowania wydatków. Tego typu pisma są wysyłane corocznie w okresie prac budżetowych. Miasto podkreśla, że w dokumencie znalazła się prośba o analizę planów finansowych pod kątem przesunięcia wolnych środków na wynagrodzenia, co jest standardową praktyką.
Co z mediami i śmieciami?
Radny Gibała sugerował, że pod koniec 2026 roku urząd nie będzie akceptował wniosków o zwiększenie wydatków na media czy wywóz śmieci. Tymczasem pismo wyraźnie wskazuje, że środki z wydzielonego rachunku dochodów należy w pierwszej kolejności przeznaczać na zapewnienie ciągłości funkcjonowania jednostki, w tym na media i gospodarkę odpadami. Zastrzeżenia dotyczą wyłącznie wydatków nieobligatoryjnych.
Standardy finansów publicznych
Miasto przypomina, że dyrektorzy szkół są kierownikami jednostek budżetowych i obowiązuje ich ustawa o finansach publicznych. Art. 44 tej ustawy nakazuje celowe i oszczędne wydatkowanie środków, a art. 68 określa odpowiedzialność kierownika za gospodarkę finansową. Zdaniem urzędu, pismo nie nakazuje ograniczania niezbędnych wydatków, a jedynie racjonalne planowanie.
Stanowisko to jest odpowiedzią na wpis radnego z 6 lipca na Facebooku, który – według urzędu – wypacza treść dokumentu i wprowadza mieszkańców w błąd. Spór pokazuje, jak różnie można interpretować standardowe procedury budżetowe w kontekście politycznym.
